Projekt: PRL powrót do przeszłości

Łukasz Knap 09 maja 2016, 06:30
Partner magazynu czytaj ten artykuł
W polskim designie powraca moda na PRL. O tym, czego rodzimi projektanci szukają w estetyce dawnych lat, za jakie meble i ceramikę z tego okresu warto dać się pociąć, opowiadają Agata Kondracka, Magdalena Jasińska i Zenon Jasiński z firmy Wood & Paper.

Tęsknicie za PRL-em?

Wood & Paper: Każdy z nas ma inne doświadczenia związane z tym czasem, lepsze i gorsze, ale tęsknimy za tym, że w sztuce użytkowej wtedy wszystko było po coś. Nie produkowano durnostojek, za to meble spełniały często kilka funkcji, czego przykładem był półkotapczan. Na pewno w projektach z PRL-u lubimy maksymalne wykorzystanie przestrzeni, ale fascynujące jest również wzornictwo na ceramice i tkaninach.
Najlepsze meble z tego okresu, oprócz tego, że spełniały funkcję użytkową, są zaprojektowane z dbałością o wygląd, a także wykonane z trwałych, solidnych materiałów. Dlatego tak wiele z nich przetrwało próbę czasu i zachowało się w świetnym stanie.

Ale o jakim PRL-u i jakim designie właściwie mówimy? Trudno być chyba dumnym z meblościanki?

Nas inspirują głównie lata 50. i 60. To był złoty okres polskiego wzornictwa przemysłowego, związany z odwilżą i tym, że polscy architekci i projektanci mogli podglądać prace swoich kolegów za granicą, zakochanych w abstrakcjonizmie. Bogactwo form, które wtedy obserwujemy, stało się możliwe dzięki nowym technologiom, przede wszystkim sklejce, która daje możliwości zgięcia oraz odlewom z plastiku.
Szkoda, że większość ludzi postrzega PRL przez pryzmat meblościanki, o której mówisz. Ten mebel rozplenił się w latach 70. i 80. i sprawił, że wszystkie mieszkania wyglądały tak samo. W jego produkcji używano z czasem coraz gorszych materiałów, przede wszystkim płyt wiórowych i laminatów. Meble z lat 50. i 60. przetrwały dłużej, na co wpływ ma właśnie jakość wykonania, ale też oryginalna kolorystyka i geometryczne wzory. My głównie do nich nawiązujemy.

WOOD & PAPER (@woodandpaperpl) / facebook

Ale nie kopiujecie mebli jeden do jednego.

Wiele osób prosi nas o wykonanie kopii różnych mebli z PRL-u, ale tego nie robimy. Nasze meble to kolaż elementów różnych stylistyk, dlatego trudno mówić o jakiejś jednej inspiracji, zwykle jest ich kilka.

Weźmy na warsztat wasz turkusowy stolik kawowy. Co ma z PRL-u?

Nogi. W PRL-u wiele stolików z lat 60. miało nogi montowane pod kątem...

Stolik kawowy Solo 1

Stolik kawowy Solo 1

Źródło: Wood & Paper

Miałem kiedyś taki stolik i te nieszczęsne nóżki wyłamały się, gdy wskoczył na niego kot.

Koty w dzisiejszych czasach są cięższe, uwzględniliśmy to w naszym projekcie (śmiech). Dlatego nogi w naszym stoliku zwężają się o kilka centymetrów, ale mają przekrój masywniejszy, kwadratowy i są z litego drewna. Druga sprawa to blat. W PRL-u często kładziono na nim szkło, co dawało ciekawe połączenie w zestawieniu z obrzeżem drewnianym lub metalowym. Nam udało się uzyskać idealnie płaską i odbijającą się powierzchnię dzięki trwałemu, grubo pokrytemu, połyskliwemu lakierowi, który ciekawie gra z obrzeżami z forniru i innymi elementami stolika. Szklana iluzja jest na tyle silna, że większość osób, które widzi nasz stolik po raz pierwszy, pyta z jakiego szkła jest zrobiony blat. Charakterystyczna jest też funkcjonalna półka pod blatem, która nie odbiera mu lekkości mebli lat 60. Jego zaletą jest na pewno solidne wykonanie, jak ktoś chce, można na nim usiąść.

Przyznaję, stolik jest ładny, ale dlaczego taki drogi?

Wiesz jaki mebel najczęściej wypiera nasz stolik?

Pewnie jakiś mebel z sieciówki.

Stolik Lack z Ikei. Jest zrobiony z tektury i laminatu. Za cenę naszego stolika można kupić kilkanaście takich stolików, tyle że to jest przedmiot na chwilę, produkowany seryjnie w milionach sztuk. My sprzedajemy trwały stolik docelowy, który będzie towarzyszył nam wiele lat, a potem może zainteresuje się nim dalsza rodzina, bo się będzie ładnie starzał. Dużą część ceny stanowią dobre materiały, odporne na płyny i uderzenia. Klient płaci więcej, ale ma pewność, że otrzymuje produkt najwyższej jakości. To nie jest fast design, jego produkcja zajęłaby jednej osobie minimum tydzień. Korzystamy tylko z naturalnych materiałów, żadnych płyt wiórowych, tylko sklejka, płyta stolarska i lite drewno. Sami dobieramy materiały najwyższej jakości, surowe drewno sami poddajemy obróbce. Poza tym u nas każdy mebel na życzenie może być dostosowany do potrzeb zamawiającego - zaczynając od koloru blatu, rodzaju forniru i drewna, a kończąc na takich szczegółach, jak dostosowanie mebla do wysokości kontaktu.

Umiecie wyjaśnić, skąd przyszła moda na PRL? Kto najczęściej kupuje u was meble?

To nie tylko moda na PRL, ale moda na vintage, która przyszła z zachodu. Ale wystarczy przywołać serial “Mad Men” o agencji reklamowej w latach 50. i 60., żeby zrozumieć, że amerykańskie meble wcale nie odbiegały tak bardzo od tego, co robiono u nas. Nasi projektanci czerpali z najlepszych zachodnich wzorów. Na pewno wpływ mają też sentymenty. Nasi klienci to grupa wiekowa od 30 do 40 lat. Oni pamiętają te stoły, które miały tajemniczą szufladkę, którą umiała otworzyć tylko babcia. Dziś też chcą mieć taki stół, ale z działającą szufladką (śmiech).

Moda na vintage trwa w Ameryce od 6-7 lat, my dopiero zaczynamy oswajać PRL, pokazujemy, że mamy powody do dumy.

Zdjęcie z tegorocznej wystawy w Mediolanie

Zdjęcie z tegorocznej wystawy w Mediolanie

Źródło: Wood & Paper

Za jakie meble z PRL-u dalibyście się pociąć?

Podziwiamy fotele PRL-owskie, nie wszystkie oczywiście, ale większość była świetnie wykonana. Do dziś sprawdzają się te muszelkowe, ergonomiczne siedziska, które nie zajmują wiele miejsca i można w nich wypocząć. Sami ich używamy, wiele z nich widać na zdjęciach naszych produktów. Klienci czasem o nie pytają, ale niestety nie jest łatwo znaleźć oryginały. Piękne są też witryno-komody z nadstawkami z przesuwanymi drzwiczkami. Zrobiliśmy kiedyś mebel w tym stylu na zamówienie, ale cudownie byłoby mieć oryginał. Nasze pożądanie nieodmiennie budzą też ceramika z Ćmielowa, oryginalne tkaniny z lat 60. i niektóre meble wykonane z drewna egzotycznego.

Skąd w latach 60. wzięły się meble z drewna egzotycznego?

W złotych latach przemysłu meblowego nasz kraj miał dobre kontakty z krajami afrykańskim. Zaczęto przywozić bele i forniry z różnych gatunków drewna egzotycznego. Potentatem na tym polu była gigantyczna fabryka w Dobroszycach pod Wrocławiem, która miała pni drzew o średnicy nawet 1,5 m. To był bardzo cenny materiał, który pozwalał na tworzenie wzorów modernistycznych. Dziś drewno egzotyczne wróciło do Polski w bardzo bogatej gamie i składy fornirów są jak sklepy z obuwiem, można przebierać w deseniach.

Jakie inne trendy związane z powrotem do przeszłości obserwujecie we współczesnym designie?

Ważnym trendem są reedycje kultowych mebli. Z niebytu powraca 366, słynny fotel odlany z plastiku “Vzór”, czy charakterystyczne krzesło siatkowe. Przyglądamy się z zainteresowaniom firmom, które inwestują w maszyny CNC, pozwalające na imitację ręcznej obróbki drewna. Ich wykorzystanie pozwala na niezwykłą precyzję wykonania, a zarazem na obniżenie ceny produktu. Na tegorocznych targach w Mediolanie nie dało się nie zauważyć powrotu intarsji, czyli układanki z forniru, w nowych odsłonach, wykonanych z szablonów, na dużych płaszczyznach, przypominających momentami obrazy.

Czy są meble z PRL-u, których nie da się lub nie warto kopiować?

Wszystko można skopiować przy odpowiednim nakładzie pracy i czasu, ale na pewno są rzeczy, których nie warto kopiować, np. barki. Klapa na prętach zawsze miała tendencję do opadania razem z tym, co na niej stało. Nie warto kopiować monotonii okleiny, charakterystycznej dla tych smutnych jednokolorowych meblościanek.

Komoda Solo 1

Komoda Solo 1

Źródło: Wood&Paper

Aby zakończyć temat meblościanki, chyba nie potępiacie jej w czambuł? W waszych pracach można dopatrzyć się nawiązania także do tego mebla.

Jak najbardziej, tyle że my rozbiliśmy meblościankę na elementy. Nasze szafki czy bufety, powstają z klasycznego zestawienia kubików z półkami schowanymi za drzwiczkami. Uwspółcześnienie polega na rozczłonkowaniu wielkiego mebla na mniejsze części, ale nie wyobrażamy sobie, że ktoś może chcieć zabudować sobie nimi całą ścianę. Co za dużo, to niezdrowo. Nie jesteśmy fanatykami tego, co było. Nasze meble mogą być świetnym uzupełnieniem współczesnego narożnika z sieciówki.

Stolik śniadaniowy Solo 1

Stolik śniadaniowy Solo 1

Źródło: Wood & Paper

Wasze meble to podróż do przeszłości, więc nie mogę sobie odmówić pytania, która z waszych realizacji budzi najwięcej waszych wspomnień?

Najwięcej wspomnień mamy z tym najprostszym stolikiem śniadaniowym Solo, który powstał jako prototyp dla naszej kawiarni we Wrocławiu. Urządziliśmy ją w stylu lat 60., były w niej fotele i gazety z tego okresu, ale brakowało nam innych mebli i wtedy powstał pomysł na ten stolik. Tak narodziło się Wood & Paper. Ale wbrew pozorom nie żyjemy przeszłością, bo cały czas wybiegamy w przyszłość. Zaczęliśmy od stołów i komód, które są produktami pierwszej potrzeby, ale w planach mamy meble o większych gabarytach, m.in. rozsuwane stoły i łóżka.

Kiedy premiera nowych mebli?

Na pewno jeszcze w tym roku.