W Europie idziemy w stronę luksusu

Izabela O'Sullivan 09 maja 2016, 13:00
Partner magazynu czytaj ten artykuł
Z jednej strony sieciówki, z drugiej etyczna moda z ruchem slow fashion, a z trzeciej rozwijający się rynek dóbr luksusowych. Jesteśmy świadkami coraz większej rozbieżności między tanim produktem masowym a luksusem - przekonuje Agnieszka Polkowska.

Na jakiej podstawie przewiduje się trendy?

Agnieszka Polkowska*: Są dwie drogi. Pierwsza to akademicka, oparta na analizie badań i baz danych. Polega na monitorowaniu właściwie wszystkich branży, śledzeniu ruchów politycznych, społecznych czy gospodarczych, obserwowaniu i przetwarzaniu mnóstwa informacji. Drugą jest prognozowanie intuicyjne, które stosują najbardziej doświadczeni trendwatcherzy. Ja korzystam z obu metod.

W swojej prognozie trendów na najbliższe dwa lata mówi pani między innymi o tym, że będzie się pojawiać coraz większe zainteresowanie życiem w sferze offline. Ma ono korespondować z modnymi kolorami: ziemistym, białym, węglową czernią. Czy zawsze jest tak, że trendy się uzupełniają i płynnie przechodzą z jednej dziedziny do drugiej?

Zdecydowanie tak. Kolory, na przykład, wynikają z rodzaju zastosowanych materiałów. Ale tłumacząc bardziej ogólnie, w tym procesie przechodzenia trendów na końcu są zawsze dziedziny, w których produkt najszybciej się dezaktualizuje. Należy do nich moda. Można powiedzieć, że jest ona ostatnim etapem przejawu trendów. Jeśli trend, który wcześniej zaobserwowaliśmy na przykład w designie, pojawia się na wybiegu, wiemy, że to jest początek jego końca w innych dziedzinach.

Czy to znaczy, że trendy w tej branży łatwiej przewidzieć?

Oczywiście, zwłaszcza ich pojawienie się w mainstreamie, do którego swój produkt kierują sieciówki. Większość firm systemowo lub w działach przygotowania produktu przeprowadza badania grupy tak zwanych early adopterów, do której zaliczają się influencerzy i trendsetterzy, czyli osoby, które pierwsze testują i jednocześnie promują jakąś nową jakość. Jeśli wspomniana grupa osób jest dobrze wytypowana, to możemy być niemal pewni, że to, w czym się pokaże, trafi do głównego nurtu.

Na ile do przodu można przewidzieć trendy?

W branży mody przeważnie robi się to z nie większym wyprzedzeniem niż na 2 lata. Długofalowe prognozy stanowią bardziej kierunki ideowe, niż projektowe. Na pewno moda idzie w stronę zrównoważenia. Ludzie zaczynają się przyglądać, gdzie i jak dana rzecz została wyprodukowana, i chcą brać za to odpowiedzialność. To ważny kierunek, który będzie determinował produkcję.

Jak to wygląda w praktyce?

- Widać powrót do rękodzieła, na przykład do sztuki haftowania. Swój renesans przeżywają ręcznie robione produkty i materiały, także te najbardziej pracochłonne, jak chociażby żakardy. Proponują je nawet sieciówki, choć to nietani materiał. W Europie zdecydowanie idziemy w stronę luksusu. Może to myślenie życzeniowe, ale głęboko wierzę, że moda wraca do tego, czym kiedyś była, czyli sztuką.

GIRL ON THE RUN
TRENDSPOT (@trendspotpl) / instagram

Koniec sieciówek?

Absolutnie nie. Ale działania podejmowane przez niektóre z nich są zaczynkiem zmian. Myślę, że udział kolekcji zrealizowanych w duchu zrównoważenia będzie coraz większy. Marki sieciowe muszą przedefiniować swoją działalność, bo ten koncept, który obowiązuje do dzisiaj, się zdezaktualizował.

Jakie najodleglejsze dziedziny w przewidywaniu trendów w modzie bierze się pod uwagę? Czy jest taka relacja, która całkowicie mogłaby nas zaskoczyć?

Wszystkie. Nie żyjemy w silosach, a moda jest szczególnie wrażliwa na to, co się dzieje dookoła. Na pewno na modę, zwłaszcza tę sportową, mają pośredni wpływ nowe technologie, na przykład kosmiczne. Odkształcalne pianki materiałowe zostały wynalezione przez zespół naukowców z NASA. Polecam oficjalną stronę NASA, na której znajduje się cała lista technologii i materiałów zaprojektowanych z myślą o wyprawach kosmicznych, a które ostatecznie znalazły zastosowanie w życiu codziennym.

A co decyduje o tym, że coś staje się długotrwałą tendencją?

Szybko dezaktualizuje się to, co jest wyłącznie zmianą estetyczną. Trend ma szansę przetrwać więcej niż jeden, a nawet kilka sezonów, jeśli towarzyszy mu jakaś głębsza idea. Na przykład ruch slow fashion to część filozofii życia i cały czas obserwujemy jego rozwój.

Skąd w ogóle biorą się trendy?

Ważnymi miejscami ich powstawania są ośrodki, w których rodzą się idee, takie jak na przykład Dolina Krzemowa. Ale tworzą je również ludzie myślący niestandardowo. Mogą też powstać jako forma sprzeciwu wobec aktualnego status quo. Trend ekologiczny był na przykład odpowiedzią na dominację dużych koncernów, zalew przetworzonych produktów i duże zanieczyszczenie środowiska.

Każdy trend ma swoje przeciwieństwo?

Trend naturalnie umiera pod wpływem wysycenia rynku. Powszechnieje. Czasami jego śmierć jest poprzedzona powstaniem idei stojącej w opozycji do obowiązującego trendu. Jest ona zaczynkiem nowej tendencji, która podobnie jak poprzedni trend, przechodzi przez cały proces popularyzacji. Jeśli jednak nie jest zbyt nośna – umiera, zanim trafi do mainstreamu. Uważam, że nie przyjmują się trendy, na które nie jesteśmy gotowi.

Dlaczego prognozowanie trendów jest ważne? Po co się to robi?

Przewidywanie trendów jest niezwykle istotne w procesie produkcyjnym. Badania rynkowe dostarczają nam wiedzy na temat ludzi w danym momencie. Dowiadujemy się, jakie aktualnie są ich potrzeby. Insighty nie dadzą nam jednak odpowiedzi na pytanie, jakie one będą za 5-6 lat, a w przypadku wprowadzania produktu na rynek trzeba właśnie z takim – mniejszym lub większym – wyprzedzeniem myśleć. Determinuje to czas potrzebny na wdrożenie.

A jak często zdarzają się błędy i jakie mają konsekwencje?

Na pewno duże, ale większość firm robi wszystko, żeby ich uniknąć i opiera się na sprawdzonych przesłankach. Warto tu wspomnieć o Lidewij Edelkoort, która jest ikoną prognozowania trendów, zwłaszcza w branży mody. Robi to tak świetnie, że z jej przewidywaniami liczy się cała branża. Czasem się zastanawiam, co by się stało, gdyby któregoś razu nie upubliczniła swojej prognozy.

Czyli trendwatcher może być trendsetterem?

Oczywiście. Jedno drugiego nie wyklucza.

Czy w przewidywaniu trendów też można wyznaczyć jakiś trend?

Myślę, że jest nim myślenie technokratyczne, które mnie osobiście trochę niepokoi. Nie bez powodu najważniejszym i najtrwalszym nośnikiem informacji wciąż jest papier. W swojej pracy dość sceptycznie podchodzę do nowych technologii, ponieważ one bardzo szybko się dezaktualizują. Uważam, że powinniśmy się skupiać na szerszych ideach i na nich opierać perspektywy długoterminowe.

Dla kogo znajomość prognozowanych trendów jest szczególnie użyteczna?

Szczególnie dla funkcjonujących na rynku marek. Aby zwiększyć swoją konkurencyjność, musimy być o krok-dwa przed klientem. I tu właśnie ma znaczenie myślenie ideologiczne, a nie produktowe. Firmy często się przywiązują do produktów, które się świetnie sprzedają, i nie do końca chcą je zastąpić czymś nowym. Tymczasem jest udowodnione naukowo, że innowacja wspiera zainteresowanie produktem.

Czy niepoddanie się jakiemuś trendowi może być szkodliwe dla firmy? Przykład: w danym sezonie modne są paski, ale jedna z marek decyduje się nie wprowadzić takiego wzoru do swojej kolekcji. Czy to może działać na jej korzyść?

Wiele firm tak robi. Najczęściej dlatego, że bardzo dobrze znają swojego klienta i wiedzą, że poszukuje on konkretnego produktu, niekoniecznie mającego coś wspólnego z aktualną tendencją. Niektórzy również celowo idą pod prąd i proponują zupełnie coś innego, jako alternatywę dla tych, których nowy trend nie zainteresuje. Trzeba pamiętać, że najważniejsze w tym wszystkim jest DNA marki. Trend należy implementować do założeń, które są fundamentem, nigdy na odwrót. Często podstawowym błędem popełnianym przez firmy jest wpuszczanie trendu za szybko, nim klient się z nim oswoi.

*Agnieszka Polkowska, autorka bloga Trendspot.pl, redaktorka portalu Trend Tablet, doktorantka gdańskiej ASP. Zajmuje się obserwacją trendów w dziedzinach mody oraz designu.