Trendy. Na co snobują się Polacy?

Aneta Wawrzyńczak 09 maja 2016, 09:00
Partner magazynu czytaj ten artykuł
Lubimy mieć piękne lampy, dekoracje, stoły, krzesła, kanapy… To są rzeczy, na które często nie szczędzimy pieniędzy. Rozmowa z Magdaleną Krupczak, projektantką wnętrz i mebli.

Jak mieszkają Polacy? To znaczy: czy jest jakiś klasyczny standard, tak jak to było w PRL-u pod postacią siermiężnego klimatu meblościanki i wersalki, czy dzięki wolnemu rynkowi uwolniliśmy naszą fantazję i urządzamy się inaczej?

Magdalena Krupczak*: Od czasu PRL-u wiele się zmieniło. Pamiętajmy, że wtedy istniały tylko dwie czy trzy firmy, które produkowały meble, i chcąc nie chcąc wszyscy mieli takie same komplety. Teraz producentów jest znacznie więcej, dużo większy jest więc i wybór, mamy praktycznie nieograniczone możliwości, dlatego mieszkania są teraz znacznie bardziej zróżnicowane.

Potrafimy w pełni skorzystać z tych nieograniczonych możliwości? Czy mimo wszystko idziemy trochę na łatwiznę, kopiujemy propozycje z katalogów i już.

W większych miastach, zwłaszcza tam, gdzie znajduje się IKEA, mimo wszystko mieszkania są trochę symilarne, wiele osób wzoruje się na stylizacjach kreowanych właśnie przez IKEĘ czy programy telewizyjne dedykowane aranżacji wnętrz. Ale to zależy tylko od nas, od tego, jak bardzo jesteśmy kreatywni i czy potrzebujemy poczuć się oryginalnie we własnych czterech ścianach. Trochę jeszcze co prawda zostało spuścizny minionych lat, kiedy to, zwłaszcza w małych społecznościach, ludzie dążyli do tego, co mieli inni, królowało naśladownictwo. Ale coraz szybciej się to zmienia.

Źródło: Magdalena Krupczak archiwum prywatne

Weźmy też poprawkę na to, że zasobność portfela jest ograniczona. Ceny mieszkań w Polsce są horrendalne, wiele osób, jeśli się decyduje na własne M, to na kredyt, jak przychodzi spłacić ratę i zrobić zakupy, to na urządzenie mieszkania czy jego dopieszczenie po prostu pieniędzy już brakuje.

Takie niestety są realia. Jest grupa młodych ludzi, którzy zadłużają się na mieszkanie i na wykończenie już im pieniędzy nie wystarcza. I oni, jak zauważyłam, często dziedziczą meble po rodzinie: od wujka dostają szafkę, od rodziców stolik, od kuzyna fotel. Jak się to wszystko wrzuci do mieszkania bez żadnego przemyślenia, to zrobi się zbiorowisko starych gratów. Tymczasem często nawet nie trzeba zmieniać tapicerki, wystarczy tylko odczyścić czy ujednolicić kolor mebli. Dostępne teraz na rynku farby i materiały do samodzielnej renowacji pozwalają nam stworzyć efekt, jaki tylko chcemy. Na przykład: pop-artowski, glamour lub prowansalski, przecierany, a'la stare drewno. Tylko troszkę trzeba się w to zaangażować, fizycznie i emocjonalnie.

I już?

I już, naprawdę można małym kosztem bardzo ładnie, elegancko wręcz, wykończyć mieszkanie - tak, żeby było nam w nim dobrze, bo to nas inspiruje do działania. Zachęcam więc do tego, żeby zainwestować w jeden dobry element.

Na przykład jeśli bardzo ważny jest dla nas wypoczynek, to kupmy dobrą kanapę, która będzie nam służyła przez lata. Wtedy na reszcie możemy przyoszczędzić, pokombinować, zrobić samemu. Wystarczy odrobina wyobraźni i dostęp do internetu, gdzie można obecnie znaleźć praktycznie wszystko, inspiracje, porady, instrukcje.

My chyba przywiązujemy dużą wagę do mieszkania. CBOS od ponad 20 lat bada zadowolenie z różnych aspektów życia Polaków, w tym „z materialnych warunków bytu - mieszkania, wyposażenia itp". O ile w 1994 roku zadowolonych z tych materialnych warunków bytu było 24 proc. osób, o tyle w 2014 roku - już 56 proc. Widać to?

Widać. Nasza świadomość wzrasta, coraz więcej oglądamy, coraz więcej czytamy, coraz więcej rzeczy możemy kupić, zrobić samemu. Jest też coraz więcej lokalnych, rzemieślniczych firm, choć był taki moment, że rzemieślnicy nie mieli co robić. Teraz na szczęście to wraca. Doceniamy oryginalność i niepowtarzalność dobrze zrobionych mebli czy przedmiotów codziennego użytku.

Mieszkaniem możemy oddać nasz charakter?

Oczywiście! Kolory, tkaniny, poduszki, dekoracje… Można coś samemu uszyć, pomalować niestandardowo ściany, kupić totalnie zwykłą kuchnię i wymienić uchwyty. Możliwości jest tyle, że aż nie wiem, od czego zacząć (śmiech). I przede wszystkim ściany pamięci, rodzinne zdjęcia, kompozycje, to też bardzo wiele o nas mówi. W taki sposób zresztą zaczynam projektowanie, że poznaję klienta. Projektant musi być trochę psychologiem, wyczytać, co człowiekowi w duszy gra, wysłuchać go, przefiltrować to, dopiero wtedy można zacząć tworzyć dla niego mieszkanie. A to i tak część sukcesu, prawdziwe życie mieszkania zaczyna się, gdy klient się do niego wprowadza, dodaje swój indywidualny pierwiastek.

Popularny jest bardzo eklektyzm, łączenie różnych stylów. Na początku lat 90., gdy nagle zakres możliwości bardzo się rozszerzył, też mogliśmy to obserwować: do meblościanki peerelowskiej dołączała nagle nowoczesna kanapa z IKEI, telewizory, sprzęt grający, nie licząc całej masy bibelotów dobieranych często bez żadnego klucza, pomysłu. Teraz ten eklektyzm jest bardziej wysublimowany?

To oczywiście zależy od człowieka, ale ogólnie tak, jest bardziej wysublimowany, to połączenie starego z nowym jest lepiej zaplanowane, jest coraz mniej miejsca na totalną przypadkowość, niekontrolowany chaos, ludzie się bardziej nad tym zastanawiają. I często to wychodzi bardzo fajnie, na przykład kolekcja krasnali na mocno modernistycznej półce. Na starym zdezelowanym regale, na serwetce robionej haftem Richelieu wyglądałaby kiczowato. A w takim otoczeniu nowoczesności mogą wyglądać uroczo.

Źródło: Archiwum prywatne

A mieszkania w stylu międzywojennego saloniku? Nieraz mam przyjemność w takich się znaleźć, choć wyłącznie u swoich starszych rozmówców. Tam wszystko wydaje się takie spójne, idealnie dobrane: obrazy w złoconych ramach, sekretarzyk, okrągły stół przykryty obrusem, herbata w porcelanie. Zdarza się, żeby młodzi ludzie chcieli odtworzyć ten sam klimat?

Spójność tych mieszkań w stylu międzywojennym była wypracowywana przez dziesiątki lat, każdy drobiazg w nich ma swoją historię. Jakby natomiast do takiego mieszkania wpuścić młode dynamiczne małżeństwo, w dodatku z dziećmi, byłoby to sztuczne, myślę, że nikt nie czułby się w nim dobrze, co najwyżej jak u babci na wakacjach.

Zwłaszcza jakby doszedł plazmowy telewizor na ścianie i nowoczesny sprzęt grający.

Prawda? To będzie się gryzło. Stąd ten eklektyzm bardzo kontrolowany, wtedy to dobrze wygląda.

Swego czasu to IKEA była synonimem luksusu. Teraz się to chyba zdezawuowało, prawda?

Prawda. IKEA jest dość tania i łatwo dostępna, a luksus z definicji jest niedostępny dla wszystkich. Teraz więc luksusem jest robienie mebli na wymiar, z materiałów wysokiej jakości, indywidualnie przez nas wybranych.

Czy po mieszkaniu widać, do jakiej klasy społecznej należymy, jak zarabiamy na życie, jakie mamy wykształcenie? Mieszkania klasy średniej są inne niż np. pracowników fizycznych?

Najłatwiej wyciąga się z tego worka przedstawicieli wolnych zawodów, w ich mieszkaniach na pierwszy rzut oka widać, że nie jest szablonowo. Druga grupa mocno się wyróżniająca, to osoby z bardzo zasobnym portfelem, w ich mieszkaniach, a zwykle domach, widać przede wszystkim wysoką jakość materiałów, z których są wykonane meble.

Próbujemy się obnosić z bogactwem?

To trochę zależy od środowiska, w którym żyjemy. Są jeszcze osoby, które rywalizują ze sobą, zwykle w małych miejscowościach, kiedy ktoś myśli: sąsiad ma, to i ja muszę mieć, tylko lepiej. Częściej jednak spotykam się z podejściem, nie żeby mieć lepiej, ale inaczej. Teraz w cenie jest oryginalność, każdy chce, żeby jego otoczenie było jedyne w swoim rodzaju. To jest pocieszające.

Projekt ekstrawagandzkiego WC

Projekt ekstrawagandzkiego WC

Źródło: Archiwum prywatne

A staropolskie "zastaw się a postaw się"? Wie pani, w pierwszej kolejności stawiam drogą bramę, urządzam ogród na bogato, żeby sąsiedzi zgrzytali zębami. A w środku śpimy na karimatach albo materacach.

Takie podejście jeszcze gdzieś pewnie majaczy, ale rzadko, stajemy się coraz bardziej świadomi. Jeszcze 10 lat temu bardzo zauważalny był trend kredytowania się na zabój, żeby wszystko było jak najlepsze. Teraz kupujemy mieszkanie i urządzamy je na tyle, na ile nas stać.

Im większe mieszkanie, tym łatwiej je urządzić?

Chyba tak, w dużych mieszkaniach jest dużo łatwiej, bo nie ma tylu obostrzeń i ograniczeń. W przypadku małego mieszkania musimy tak przemyśleć tę przestrzeń, żeby jej jak najmniej zmarnować, żeby było dużo powietrza, żeby wnętrze nas nie przytłaczało, ale jednocześnie żeby było w nim miejsce do wypoczynku, do pracy.

Kiedyś to rozwiązywały tak zwane pawlacze.

I one właśnie wracają do łask! Tylko w latach 80. one były głębokie, toporne, bardzo widoczne. A teraz można je doskonale zakamuflować, zlewają się ze ścianami, nawet niepotrzebne są uchwyty dzięki dostępnym na rynku rozwiązaniom dotykowym. I gościom może się wydawać, że to jest po prostu zwykła ściana. A my mamy sporo miejsca do przechowywania i dzięki temu więcej wolnej przestrzeni w mieszkaniu.

Na co się snobujemy?

Lubimy mieć piękne lampy, dekoracje, stoły, krzesła, kanapy… To są rzeczy, na które często nie szczędzimy pieniędzy. Bo są zauważalne, identyfikują nas.

Źródło: Archiwum prywatne

A na czym staramy się zaoszczędzić?

Niestety na pracy, której nie widać. Tu się solidaryzuję w bólu z wykonawcami, bo ludzie nie cierpią płacić za przeróbki elektryczne, hydrauliczne, uszczelnienia. To są pieniądze, które nieświadomi klienci wydają z ogromnym ciężarem na sercu i trudno im przetłumaczyć, że to jest podstawa, bardzo ważny element.

W sensie: co tam takie kafelki, przyjdzie szwagier, za flaszkę położy?

(śmiech) Coś w tym stylu. A później płacz, bo coś odpada, płytki pękają, sąsiada zalewamy.

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal…

Niestety. A dobra konstrukcja to jest podstawa.

Obecnie ważniejsze dla nas są walory użytkowe czy estetyczne?

Na równi. Chcemy, żeby mebel był użytkowy i estetyczny jednocześnie.

Jak z jedzeniem: żeby zjeść tanio, dobrze i dużo. Nie zawsze się tak da.

I jeszcze żeby to danie było ładnie podane (śmiech). Jeśli chodzi o urządzanie mieszkania, to jest obecnie taki wybór, że nietrudno znaleźć coś, co dobrze spełnia swoją funkcję, a nawet kilka, bo coraz więcej jest takich mebli, i jednocześnie dobrze wyglądają. Tylko trzeba się troszkę wysilić.

* Magdalena Krupczak jest projektantką wnętrz i mebli, zajmuje się również grafiką użytkową, współwłaścicielka mmdizajn