Natalia Osten-Sacken , 5 września 2019

Chomik umiera po cichu

W 2030 roku chomik europejski wyginie. "A po co komu chomik?" – spytają niektórzy. Joanna Ziomek wyjaśnia, dlaczego powinniśmy zrobić wszystko, aby ocalić tego gryzonia. Jeszcze nie jest za późno.

Natalia Osten-Sacken: Od lat prowadzi pani badania nad chomikiem europejskim w Polsce i można powiedzieć, że to dzięki pani zainteresowanie tym zwierzęciem zawdzięcza swój renesans. Dlaczego właśnie chomik?

Prof. Joanna Ziomek: Zagadnieniem chomika europejskiego zajmuję się faktycznie długo, bo od 2000 roku. Zadałam sobie kiedyś po prostu pytanie, co się tak naprawdę z tym gatunkiem dzieje, ponieważ w literaturze nie mieliśmy zbyt wielu informacji na ten temat.

Ostatnie dane atlasowe pokazywały stan z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Choć w następnych dziesięcioleciach wciąż mówiono, że ten gatunek zasługuje na ochronę, a nawet znalazł się na czerwonej liście zwierząt, to nikt nie znał jego aktualnego zasięgu.

I od badania tego zagadnienia rozpoczęłam weryfikację danych atlasowych ze stanem faktycznym.

Autor: Urszula Eichert

Źródło: Archiwum prywatne / Prof. UAM dr hab. Joanna Ziomek jest z wykształcenia biologiem. Swoje życie zawodowe związała z Zakładem Zoologii Systematycznej UAM. Poza działalnością naukową prowadzi zajęcia dla studentów z zakresu zoologii, ekologii i ochrony środowiska. Od lat zaangażowana jest w projekty dotyczące ochrony polskiej przyrody, głównie chomika europejskiego.

Bardzo często podczas inwentaryzacji przyrodniczych dowiadywałam się od mieszkańców, że owszem, w dawnych czasach lub jeszcze kilka lat temu chomik był widywany na polach, ale obecnie już nie występuje.

Muszę przyznać, że weryfikacja zasięgu zajęła mi kilka lat, a aktualnie chronioną populację na terenie Jaworzna na Wyżynie Śląskiej znalazłam dopiero w 2003 roku.

Czy jest to ostatnia zachowana populacja na terenie Polski?

Nie, jedna z ok. 400 (a było ok. 1200). Jednak muszę powiedzieć, że rezultat moich badań zakończonych w 2005 roku był raczej smutny. Okazało się, że zasięg zmniejszył się o 75 proc.

Badania genetyczne prowadzone we współpracy z prof. Agatą Banaszek z Uniwersytetu w Białymstoku pokazały, że na terenie Polski występują dwie linie filogeograficzne - linia wschodnia E1 charakterystyczna również dla Ukrainy oraz Pannonia, która przywędrowała do nas z południa Europy, zza Karpat.

Dzięki dalszym badaniom, przy współudziale prof. Iwony Melosik z UAM w Poznaniu wiemy, że na terenie Polski występuje jeszcze jedna linia – North, której przedstawiciele występują w Europie Zachodniej. Polska jest pod tym względem obszarem unikatowym.

Panie profesor również określiły kondycję genetyczną tych populacji i ich stan nie napawa optymizmem, a przyszłość gatunku jest niepewna.

Czyli chomiki przeszły przez Karpaty?

Nie, oczywiście nie przez góry. Część chomików (linia Pannonia) przywędrowało do nas z Niziny Panońskiej przez obniżenie terenu, czyli Bramę Morawską. Trwało to setki lat. Chomik będąc gatunkiem typowo stepowym, rozprzestrzeniał się na pola uprawne, które się wciąż rozszerzały, a on podążał za nimi i stopniowo zwiększał swój areał występowania.

Autor: Urszula Eichert

Źródło: Archiwum prywatne / Chomik europejski. To Największy gatunek chomika zamieszkujący w stanie dzikim Eurazję. Może osiągać do 35 cm długości i maksymalnie 1 kg wagi. Ten przeważnie roślinożerny, aktywny głównie nocą gryzoń, pierwotnie związany ze środowiskami stepowymi, zamieszkuje przede wszystkim pola uprawne. Obecnie zaliczany do gatunków zagrożonych wyginięciem.

Wtedy też zaczęły się jego faktyczne problemy, ponieważ nie był zbyt lubiany przez rolników, którzy uważali go za szkodnika.

Jeszcze w latach 50. i 60. XX wieku uważany był w Polsce za szkodnika średnio znaczącego i mamy informacje o jego masowych pojawach, które były uznawane za plagę.

I to właśnie ten konflikt przyczynił się ostatecznie do drastycznego spadku jego liczebności?

Istnieje wiele przyczyn zanikania tego gatunku, jednak zdaniem naukowców to właśnie masowe zabijanie przez człowieka jest jednym z najważniejszych na terenie Europy.

Stwierdzono, że historyczna populacja, która została zgładzona, była większa od obecnie żyjącej.

Z terenu Polski niestety nie mamy żadnych danych liczbowych, ale na terenie samych Niemiec w latach 40. i 50. XX wieku zabijano jeszcze 4 miliony tych zwierząt każdego roku!

Funkcjonowali tam nawet ludzie, których zwano chomikołapami, zajmujący się zawodowo zabijaniem tych zwierząt i przy chwilowym ich braku w Niemczech świadczyli swoje usługi także dla innych państw europejskich, takich jak np. Węgry.

Ten proceder połączony ze skupowaniem skórek przez urzędników unaocznił naukowcom, w jaki sposób doszło do genetycznego osłabienia europejskiej populacji. Zbiory skórek uzmysłowiły nam także, jak wiele wariancji kolorystycznych futra było w obrębie tego gatunku.

Kiedyś chomiki wyglądały nie tylko jak obecnie, czyli nie były jedynie rudo-czarno-białe, ale istniało 5 odmian kolorystycznych, także całe czarne i nawet albinotyczne.

Kolejnymi przyczynami są zmiany w gospodarce rolnej związane ze zmianą struktury upraw, np. coraz mniej lucerny, łubinu czy koniczyny, a coraz większe monokultury pozbawione miedz.

Poza tym do spadku jego populacji przyczynia się intensyfikacja i mechanizacja rolnictwa, a także fragmentacja siedlisk. Można niestety powiedzieć, że chomik – podobnie jak wiele gatunków- padł ofiarą brutalnej ingerencji człowieka w środowisko naturalne, czego skutki zaczynamy właśnie odczuwać także na własnej skórze.

Czy wobec tego możemy coś zrobić, żeby uratować ten gatunek?

Od kiedy okazało się, że chomik ginie, wszystkie europejskie działania były skierowane w odtwarzanie pól z miedzami i biocenoz mu przyjaznych. Okazało się jednak, że zarówno na monokulturach, jak i na terenie zróżnicowanym pod kątem struktury terenu i upraw, rejestruje się dużą śmiertelność.

Nawet odtwarzanie warunków optymalnych dla gatunku nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Po bliższym przyjrzeniu się problemowi okazało się, że jedną z najważniejszych przyczyn takiego stanu obecnie są zmiany klimatyczne.

Autorką filmu jest Paulina Celebias.

Przede wszystkim bardzo łagodne zimy lub brak zim powodują wybudzanie się chomików i zużywanie zebranych zapasów, a częstsze wychodzenie na zewnątrz naraża je na drapieżnictwo. Poza tym przesunęły się w sposób widoczny żniwa, co prowadzi do tego, że zarówno dorosłe, jak i młode nie mają z czego przygotować zapasów na zimę, bo na polach zostaje zbyt mało zboża do zebrania.

Problemem jest także nieprzyjazne dla zwierząt wcześniejsze zaorywanie pól.

Kiedyś na ściernisku wiele gatunków mogło jeszcze przez jakiś czas wyżywić się lub uzbierać zapasy na zimę, obecna zmiana to uniemożliwia. Także u chomików ma to wpływ na zmniejszenie liczby młodych w miocie, jak i liczby samych miotów.

Poza tym we Francji stwierdzono, że kolejną przyczyną mogą być monokultury kukurydzy, ostatnio bardzo rozpowszechnione w całej Europie. Co prawda są one dobrym żerowiskiem dla niektórych gatunków takich jak dzik, ale nie zapewniają wszystkich składników pokarmowych gatunkom mało mobilnym, zależnym tylko od tego źródła pokarmu.

Dlatego ze względu na deficyt witaminy B3 może u chomików dochodzić do dzieciobójstwa. Czyli jeżeli z max. 8 matka zagryzie z tego powodu 4 młode, a wśród reszty współczynnik śmiertelności w naturze wynosi 80 proc., to możemy sobie wyobrazić, jak mała jest przeżywalność tego gatunku!

Ostatnim, ale bynajmniej nie najmniej ważnym czynnikiem mającym wpływ na populacje zwierząt jest zanieczyszczenie światłem. Ma ono wpływ na procesy endogenne, wydzielanie hormonów, wpływające na potencjał biologiczny gatunku.

Zaobserwowano, że zasięg chomika kurczy się w kierunku obszarów kontynentu z mniejszą emisją sztucznego światła tzn. Europa Zachodnia, jest mniej przyjazna a Europa Wschodnia, jako mniej oświetlona, bardziej przyjazna dla populacji chomika europejskiego.

Ta teza wymaga jednak wielu dodatkowych badań.

Wiele się mówi obecnie o szkodliwości środków ochrony roślin. Czy zauważono ich negatywny wpływ na chomika europejskiego?

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że badanie tego zagadnienia jest bardzo trudne.

Chomiki umierają pod ziemią, w swoich norach i ustalenie bezpośrednich przyczyn ich śmierci jest prawie niemożliwe. Natomiast istnieją badania z terenu Holandii, które czytelnik może uznać za dość kontrowersyjne, ale które pokazują, że umiarkowane używanie środków ochrony roślin przez rolników może mieć nawet pozytywny wpływ na ten gatunek.

Autor: imago stock&people

Źródło: East News / Ze względu na deficyt witaminy B3 może u chomików dochodzić do dzieciobójstwa. Czyli jeżeli z max. 8, matka zagryzie z tego powodu 4 młode, a wśród reszty współczynnik śmiertelności w naturze wynosi 80 proc., to możemy sobie wyobrazić, jak mała jest przeżywalność tego gatunku.

Ma to związek z faktem, że bardzo wysokie chwasty przerastające zboże przeszkadzają im między innymi w przemieszczaniu się. Badania z terenu Niemiec wykazały także, że gatunek ten tak krótko żyje, iż nie można stwierdzić w nim kumulacji takich środków.

Chomiki ponadto w pewnym zakresie przystosowały się do życia w środowisku pól uprawnych. Podczas pracy maszyn dokonujących oprysków, jak i podczas innych wszelkich zakłóceń na polach chowają się do nor i zamykają wejścia do nich.

Jaki nasuwa się wniosek w obliczu tych wszystkich zagrożeń? Czy warto nadal podejmować wysiłki mające na celu ratowanie tego gatunku?

Tak, jak najbardziej. Oszacowano, że gatunek jest skazany na zagładę do 2030 roku, jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań ochrony czynnej.

Ta smutna wiadomość wpisuje się w obecne masowe wymieranie. WWF ogłosił przecież raport, według którego do roku 2050 wyginie milion gatunków, co jest niewyobrażalną katastrofą dla planety i także dla ludzkości, choć wielu ludzi prawdopodobnie nie zdaje sobie z tego sprawy, a osoby decyzyjne odwracają głowy od problemu.

Jednak nie wolno zaprzestać wysiłków mających na celu ochronę jakiegokolwiek gatunku i także chomika należy ratować za wszelką cenę. Zwłaszcza że przeanalizowano czynniki środowiskowe niezbędne dla jego przeżycia i wskazano, że ten fragment obszaru Polski, gdzie chomik jeszcze występuje jest optymalnym terenem na prowadzenie działań ochronnych o charakterze globalnym, tzn. dla ochrony gatunku w całym euroazjatyckim zasięgu.

Co w takich działaniach, jakie pani prowadzi na terenie Jaworzna, jest najważniejsze?

Moim zdaniem, współpraca na wielu szczeblach. Dzięki zrozumieniu i działaniom prezydenta i rady miasta Jaworzno udało nam się utworzyć użytek ekologiczny "Chomik europejski", a chomik kiedyś uważany za szkodnika stał się wizytówką miasta.

Nasz program miał także wpływ na ogólnopolskie zainteresowanie tym gatunkiem, ponieważ także inne ośrodki np. Lublin podjęły działania na rzecz ochrony gatunku. Ponadto zaczęto brać pod uwagę populacje chomików w trakcie przygotowywania raportów wpływu różnych inwestycji na środowisko.

Także ostatnia sytuacja w okolicy Krakowa, gdzie przed powstaniem nowej drogi chomiki zostaną zinwentaryzowane i przeniesione w inne bezpieczne miejsce, pokazuje sukces naszych działań.

Autor: Marzena Bugała-Azarko

Źródło: East News / W Jaworznie udało się utworzyć użytek ekologiczny "Chomik europejski".

Wracając jednak do Jaworzna, chciałabym jeszcze zaznaczyć, że bardzo ważna w takich miejscach jest także współpraca z mieszkańcami, ponieważ wraz z okolicznymi rolnikami tworzymy coraz bardziej rozbudowaną mozaikę terenów przyjaznych chomikowi, połączonych pasami różnorodnych upraw.

Wielu dało się także przekonać do płytszego i późniejszego zaorywania ściernisk i obsiewania leżących odłogiem pól. Dzięki wielu rozmowom udało nam się także pokazać jakie niebezpieczeństwa dla chomika i innych zwierząt polnych niesie wypuszczanie psów na pola i udało się znacznie ograniczyć to zjawisko.

Staramy się także nie zapominać o działaniach na poziomie tworzenia ustaw, czyli poziomie ministerialnym. Już w roku 2016 razem z Polskim Towarzystwem Ochrony Przyrody SALAMANDRA przygotowaliśmy dla Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska ogólnopolski program ochrony chomika, który zakładał czynną ochronę tego gatunku na terenie całego kraju.

Niestety do dziś nie podjęto działań ogólnopolskich, ale wciąż mamy nadzieję, że osoby odpowiedzialne za ochronę przyrody dadzą się przekonać do potrzeby ocalenia tego gatunku. No i nie wolno nam oczywiście pomijać tak ważnego aspektu, jakim jest edukacja.

Przede wszystkim dzieci są najbardziej otwarte na wszelkie informacje dotyczące ochrony przyrody, zapewne dlatego, że charakteryzują się bardzo dużym współczuciem i od nich należy zaczynać, nie zapominając jednak także o edukacji osób dorosłych.

To na koniec zadam przewrotne pytanie. Dlaczego warto chronić chomika? Co się stanie, jeśli wyginie?

Kiedyś na początku mojej przygody z chomikami ktoś mnie już zapytał "a po co komu chomik?".

Traktuję ten gatunek jako symbol tego, co się działo i dzieje obecnie w naturze, ponieważ wymieranie chomika, powoduje wymieranie gatunków, w których diecie był znaczącym elementem.

W ten sposób rozrywa nam się sieć całych złożonych zależności, co narusza naturalną równowagę. Jakie to może mieć konsekwencje dla przyrody i dla nas, tego nie jesteśmy nawet w stanie przewidzieć.

Obecnie wiemy jednak, że zanik nawet jednego gatunku może powodować kaskadowe zanikanie innych. Warto wspomnieć, że chomik jest gatunkiem parasolowym, ponieważ ochrona jego siedlisk jest zarazem ochroną roślin i zwierząt współdzielących z nim ekosystem.

Dodatkowo nie wolno zapominać, że jest jedynym gatunkiem chomików palearktycznych żyjących w Centralnej Europie, inne zamieszkują tereny dość odległe, takie jak Syria lub Chiny, szczególnie te, które trzymamy w domowych terrariach.

Tak naprawdę chomik europejski powinien zostać tak zwanym gatunkiem sztandarowym, czyli symbolem pól uprawnych, ponieważ jest dość dużym, najbardziej barwnym i chyba najpiękniejszym ssakiem tego krajobrazu.

Na zakończenie chciałabym nawiązać do najnowszych wydarzeń dziejących się tak naprawdę bardzo daleko od nas, mających jednak niebagatelne znaczenie dla całej planety - pożarach Puszczy Amazońskiej.

Tam na masową skalę giną obecnie ekosystemy, których obecność jest długofalowo nieodzowna do przeżycia nas wszystkich. Przedstawiciele bogatej fauny lasów deszczowych umierają lub cierpią w wyniku doznanych ran.

I choć żyjąc w Polsce nie mamy wielkich możliwości aktywnego powstrzymania tej katastrofy możemy się skupić na ochronie gatunków żyjących w naszym zasięgu. Działania lokalne mają przecież także olbrzymie znaczenie dla ochrony przyrody.

Jak mówił Stephen Hawking "Świat może uratować tylko ludzka empatia", a naszym zadaniem jest ją wzbudzać.