Paweł Jaśkowski , 7 grudnia 2018

Kolarstwo zawodowe - czym to "grozi"?

Średnio około 80 kilometrów - tyle dziennie przejeżdża zawodowy kolarz. - Oczywiście każdy ma inne plany startowe, jednak można przyjąć, że wyczynowiec pokona mniej więcej 30 tys. km rocznie – mówi nam Bartosz Huzarski, były kolarz zawodowy, szkolący obecnie młodych. Zakładając, że zawodnik pedałuje z częstotliwością 85 obrotów korby na minutę, a wyścig trwa 5 godzin, będzie to odpowiednikiem ponad 25 tys. kroków. Na jedną nogę.

Walijski kolarz Geraint Thomas, zwycięzca Tour de France 2018, na trasie Saitama Criterium.

Walijski kolarz Geraint Thomas, zwycięzca Tour de France 2018, na trasie Saitama Criterium.

Autor: MARTIN BUREAU

Źródło: AFP

Taki wyczyn wymaga nadludzkiego wysiłku i dyscypliny. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy w przypadku kolarstwa sprawdza się zasada, że "sport to zdrowie”, czy bardziej "ruch to zdrowie, sport to kontuzje”. Jakie są warunki oraz konsekwencje uprawiania tej aktywności?

Kolarz to nie dżokej

Przede wszystkim kolarz nie walczy – jak dżokej – o jak najniższą wagę, bo jego "koń” napędzany jest siłą mięśni jeźdźca. Nie ma czegoś takiego, jak idealny współczynnik, do którego dążą zawodowcy. - W zależności od specjalizacji, kolarze ważą między 57 kg a 85 kg. Najważniejsze to znaleźć optymalną masę ciała dla danego zawodnika - i to wcale nie oznacza najniższej możliwej – mówi Piotr Kosielski, lekarz grupy CCC Sprandi Polkowice, najbardziej utytułowanej drużyny kolarskiej z Polski. Choć uspokaja, że – jak w przypadku np. koszykówki czy siatkówki – nie trzeba mieć konkretnych predyspozycji co do budowy ciała: - Trzeba mieć dobre zdrowie i wybitną wydolność. Kolarstwo to typowo wytrzymałościowy sport.

Jedyne co jest charakterystyczne dla wszystkich wyczynowców na dwóch kołach, to niska wartość tkanki tłuszczowej. Podczas gdy u przeciętnego śmiertelnika zza biurka w warszawskim Mordorze może ona wynosić 20-25 proc., u zawodowego kolarza będzie to 5-12 proc. Możliwe jest to ze względu na dietę, choć przy takiej przemianie materii, jaka zachodzi w organizmach profesjonalistów, mogliby oni codziennie stołować się w fast foodach, a nawet w ich obcisłych strojach nie wdać byłoby odstającego brzucha.

Metabolizm

- Metabolizm sportowca jest mniej więcej 1,5-2 razy szybszy niż normalnego człowieka – mówi nam Piotr Kosielski.

Zapotrzebowanie kaloryczne kolarza podczas Tour de France każdego z 21 dni wyścigu wynosi około 6000 kcal. Regularny Kowalski, przy umiarkowanym ruchu, czyli lekkim truchcie kilka razy w tygodniu, potrzebuje 2200 - 2500 kcal. Wyobraź sobie więc jedzenie ponad dwa razy więcej, z bonusem w postaci braku boczków, drugiego podbródka, a gdybyś złapał palcami skórę na brzuchu, byłaby tak cienka, że wyczułbyś swoje linie papilarne. W tym kontekście możemy myśleć o zawodowym kolarzu jak o lokomotywie – wielki kocioł do przerabiania paliwa na energię.

"Dzień nóg" codziennie

Jak więc przebrnąć przez 3,5 tys. km tras w 21 dni (tyle do pokonania jest podczas Tour de France)? Oczywiście odpowiednim treningiem, który dla kolarzy jest dość specyficzny. I o ile większość osiłków skupia się na powiększaniu górnych partii ciała, pomijając "dzień nóg”, o tyle zawodnicy na rowerach mają go codziennie.

Paweł Poljański zastanawia się na Instagramie:

Paweł Poljański zastanawia się na Instagramie: "Po szesnastu etapach myślę, że moje nogi wygladają na zmęczone"

Autor: Paweł Poljański

Źródło: Instagram

Uda kolarzy potrafią osiągnąć naprawdę imponujące rozmiary. "Quadzilla" - taki przydomek od dziennikarzy otrzymał kolarz torowy Robert Förstemann. Obwód jego uda wynosi 86 cm, czyli tyle ile ma w pasie dorosły mężczyzna. W udach niemieckiej "Quadzilli" drzemie potężna moc. W 2015 roku kolarz został poproszony o wygenerowanie prądu do zasilenia 700-watowego tostera. Pedałując wygenerował 0.012 kWh i upiekł tost.

- Większości osób ten sport słusznie kojarzy się z ruchami nóg. Ale my, zawodnicy, musimy pracować nad swoim ciałem bardzo kompleksowo. Dlatego kolarze ćwiczą mięśnie rdzenia, elementy stabilizacji i wszelkie ćwiczenia rozwijające zmysły równowagi. Treningi techniczne w terenie, kiedy to trzeba się nauczyć szybkiego pokonywania zakrętów i panowania nad rowerem. I oczywiście siłownia, w której zimą zawodnicy spędzają od 3 do 5 godzin tygodniowo – tłumaczy Bartosz Huzarski.

Dzięki profilowanemu treningowi, zawodowcy mają rozbudowane dolne partie ciała i mogą wyglądać jak przednia część centaura. Do tego silnie wyrzeźbione mięśnie czworogłowe uda, a konkretnie jedna z jego czterech głów - mięsień obszerny boczny. - Mocniej rozrośnięte są również mięśnie grupy tylnej uda – to właśnie po tej części kończyny można rozpoznać wyczynowca, ale tylko torowego. Reszta ma tylko jedną cechę wspólną: charakterystyczną opaleniznę do łokci i do kolan – śmieje się lekarz grupy CCC Sprandi Polkowice. Kolarze mają również lepiej rozbudowane mięśnie pośladkowe oraz mięsień trójgłowy łydki.

Tors stracha na wróble

Wbrew pozorom, kolarze pracują nie tylko nogami. Kiedy mierzą się ze stromymi podjazdami lub gdy dają się wciągnąć w morderczy sprint, dużą rolę odgrywają silne ręce i barki. To one utrzymują "tańczący” na boki rower, a podczas długiej jazdy utrzymują i korygują pozycję torsu do jak najwygodniejszego położenia. Również mięśnie brzucha oraz pleców odpowiadają za to, by po paru godzinach wyścigu korpus nie opadł bezwładnie na rower.

Przełęcz Col d'Aubisque. Rafał Majka podczas 19. etapu Tour de France 2018.

Przełęcz Col d'Aubisque. Rafał Majka podczas 19. etapu Tour de France 2018.

Autor: JEFF PACHOUD

Źródło: AFP

Mięśnie rąk, pleców, brzucha odpowiadają za stabilizację pozycji i lepsze przeniesienie energii na pedały, jednak dzieje się to zazwyczaj podczas energicznych wspinaczek lub przejazdów na rowerach górskich. W kolarstwie torowym czy szosowym, ręce podparte są przez większość trasy na kierownicy, a korpus osadzony na siodełku.

Garb kolarza

Charakterystyczna zaokrąglona sylwetka kolarza podczas nabierania prędkości to pozycja, którą zdecydowanie odradziłby ci twój trener personalny. Do rekreacyjnej jazdy po miejskich bulwarach czy ścieżkach rowerowych w lesie, wydałby instrukcję: utrzymuj plecy i głowę w jednej linii, odcinek lędźwiowy usztywnij, miednicę lekko "podwiń”.

Mont Ventoux. Peleton na trasie 100. edycji Tour de France.

Mont Ventoux. Peleton na trasie 100. edycji Tour de France.

Autor: Yuzuru Sunada

Źródło: Belga Foto

To sprzyjałoby również podziwianiu widoków lub obserwowaniu otoczenia, by ustrzec się przed kolizją. Kolarz najchętniej widziałby linię mety i nikogo przed sobą. Dlatego przyjmuje opływową sylwetkę, by pędzić jeszcze szybciej. Jakie są konsekwencje w jeżdżeniu zgarbionym?

Piotr Kosielski przestrzega: - Są to najczęściej bóle w odcinku lędźwiowym kręgosłupa oraz przesunięcie głowy przed oś ciała, co kilkukrotnie zwiększa obciążenie kręgosłupa również w odcinku szyjnym. Jednak odpowiedni trening kompensacyjny może temu zapobiec.

Serce jak Dzwon… Zygmunta

Żeby obsłużyć wszystkie pracujące podczas zawodów mięśnie, niezbędny jest tlen. Wraz z krwią pompuje go serce, a pozyskują z powietrza płuca, które przy okazji wydalają odpad w postaci dwutlenku węgla. Razem odpowiadają za tzw. pułap tlenowy, czyli ilość wspomnianego pierwiastka, jaki nasz organizm jest w stanie pochłonąć. Wspomniane organy mogą u kolarzy być większe o 1/3, jednak nie stanowi to zagrożenia. - Z czasem może dochodzić do zwiększenia objętości płuc czy powiększania się mięśnia sercowego, nie jest to jednak tak duży przerost, żeby powodował ucisk na inne narządy wewnętrzne – uspokaja lekarz CCC Sprandi Polkowice.

Konsekwencje zawodowstwa

Poza wspomnianymi mięśniami dolnych partii ciała, najbardziej narażone na sfatygowanie wydają się u kolarzy stawy. Zaprzecza temu jednak Piotr Kosielski: - W porównaniu do innych sportów, kolarstwo jest dla nich przyjazne. Zwyrodnienia czy problemy są następstwem nie samego sportu, ale źle dobranej pozycji, braku treningu kompensacyjnego czy utrwalaniem nieprawidłowych wzorców ruchowych.

Tour de France 2013. Na pierwszym planie Brytyjczyk Christopher Froome.

Tour de France 2013. Na pierwszym planie Brytyjczyk Christopher Froome.

Autor: Eric Gaillard

Źródło: Reuters

- Jeśli uprawia się sport mądrze, nie forsuje przesadnie i słucha się swojego ciała, nic "nie siądzie”. Sport wyczynowy wyniszcza organizm, ale zawodowi sportowcy mają świetnie dobraną dietę, masażystów, fizjoterapeutów specjalistów od osteopatii. Uprawiałem ten sport przez 14 lat i nie czuję się wyeksploatowany. Bardziej dały mi popalić moje małe dzieci, bo mam trójkę – śmieje się Bartosz Huzarski.

Dożywotnie zawodowstwo

Jak to możliwe, że zawodowi kolarze "nakręcają” taką liczbę kilometrów, jaką wymieniamy na wstępie? Po prostu muszą. Utrzymywanie organizmu na najwyższych obrotach jest konieczne, by nie wyszli z formy. - Jeśli chodzi o jej utratę, to po 3 tygodniach totalnej laby potrzebujemy około 2 miesięcy na powrót do optymalnej dyspozycji. Totalnie na dno z wydolnością można spaść po około półrocznej przerwie od aktywności fizycznych – kwituje Huzarski.

Jednak według Piotra Kosielskiego, odstawienie roweru do piwnicy nie następuje nigdy. Twierdzi, że w sporcie, po przejściu na emeryturę, następuje co prawda niechęć do aktywności ze względu na brak możliwości rywalizowania na wysokim poziomie, ale wśród kolarzy nie zna osoby, która przestałaby jeździć. Może jedynie "nakręca” mniej niż 80 km dziennie. Albo przynajmniej w wolniejszym tempie.

Cały czas trwa zbieranie środków na rehabilitację legendy kolarstwa Ryszarda Szurkowskiego. Wpłat można dokonywać na konto:

09 1240 1747 1111 0000 1845 5759

W dane przelewu należy wpisać dane odbiorcy: ul. Jana Henryka Dąbrowskiego 189,60-594 Poznań, a w tytule: "Ryszard Szurkowski - rehabilitacja".