Partner wydania
Aneta Wawrzyńczak , 9 maja 2018

Plaże pełne wrażeń. W Cannes zawsze jest gorąco

Największe święto światowego kina i zarazem targowisko próżności - te określenia już na stałe przylgnęły do festiwalu w Cannes. Jest jednak jeszcze trzecie, najkrótsze, najmocniejsze - ale i chyba najlepiej oddające atmosferę największej i najbardziej prestiżowej europejskiej imprezy filmowej: skandal.

W końcu sam Gilles Jacob, producent filmowy i wieloletni dyrektor festiwalu, w 2011 roku stwierdził, że bez niego jakikolwiek festiwal "jest jak żołnierz bez karabinu".

Nic więc dziwnego, że od początku lat 50., kiedy zaczęła rodzić się legenda imprezy, gwiazdy światowego kina (a także dryfujące na jego obrzeżach gwiazdeczki) często dwoją się i troją, by przyciągnąć uwagę zjeżdżającej tłumnie do Cannes publiczności - a zwłaszcza ściągających z całego świata fotografów. I to nie tylko na czerwonym dywanie.

Kino i polityka

Festiwal w Cannes to owoc nie tylko miłości do kina, ale także (może nawet przede wszystkim) - polityki. Pod koniec lat 30. XX wieku tajemnicą poliszynela było już bowiem to, że pierwsza w historii impreza tego typu, organizowana od 1932 roku w Wenecji, jest de facto jedynie poletkiem, na którym faszystowskie reżimy Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego uprawiają swą propagandę. Czarę goryczy przelała edycja z roku 1938 roku, kiedy to na kilka godzin przed galą finałową, pod naciskami obu dyktatorów, jury zmieniło decyzję i przyznało Puchar Mussoliniego "Olimpiadzie", czyli nazistowskiemu dokumentowi o letnich igrzyskach w Berlinie w 1936 roku, oraz włoskiemu dramatowi "Pilot Luciano Serra".

Jeden z widzów, Philippe Erlanger, francuski historyk i dyplomata, wracając w rozgoryczeniu z "miasta na wodzie" uznał, że jedynym rozwiązaniem tej niekomfortowej dla wielu artystów z Europy i świata sytuacji jest zorganizowanie alternatywnego konkursu dla entuzjastów X muzy. Pomysł podchwycił ówczesny francuski minister edukacji Jean Zay i już w maju 1939 roku zapadła decyzja: 1 września we Francji rozpocznie się międzynarodowy festiwal filmowy. Spośród 10 miast kandydujących do roli gospodarza imprezy największe szanse na zwycięstwo miało położone nad Zatoką Biskajską Biarritz. Jednak w wyniku starań władz kurortu Cannes na Lazurowym Wybrzeżu oraz właścicieli tamtejszych hoteli ostatecznie to właśnie tam miał odbyć się festiwal.

Plaża w Cannes na zdjęciu wykonanym w latach 30. XX wieku

Plaża w Cannes na zdjęciu wykonanym w latach 30. XX wieku

Źródło: Getty Images

Intensywne przygotowania zakłóciło narastające w Europie napięcie. Już latem 1939 roku okazało się, że powodu obaw przed konsekwencjami ekspansjonizmu niemieckiego jedynie dziewięć krajów zdecydowało się zgłosić filmy do konkursu, a po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow 23 sierpnia wielu artystów i kinomanów pospiesznie ewakuowało się z Cannes. Gdy 1 września nastąpił atak Niemiec na Polskę, organizatorzy festiwalu ogłosili przesunięcie daty rozpoczęcia imprezy o 10 dni. O jego losach przesądziło wypowiedzenie Niemcom wojny przez Francję dwa dni później i związana z tym powszechna mobilizacja. W annałach kinematografii zapisał się jednak historyczny pokaz: publiczność w Cannes zdążyła zobaczyć "Dzwonnika z Notre Dame" Williama Dieterle.

Po wojnie idea organizacji międzynarodowego festiwalu powróciła do jej autora, Philippe’a Erlangera, i władz Francji. Tym sposobem 20 września 1946 roku rozpoczęła się de facto pierwsza edycja festiwalu, który dziś już z całą pewnością można uznać za kultowy.

2160 metrów

Poza samymi filmami i przyjeżdżającymi na Riwierę Francuską gwiazdami światowego kina obserwatorów festiwalu w Cannes najbardziej elektryzują liczby. W ciągu 72 lat, od 1946 roku, odbyło się 70 edycji festiwalu (tegoroczna jest 71.), dwukrotnie (w 1948 i 1950) impreza została odwołana z powodu braku funduszy. W tym czasie setki reżyserów z ponad 100 krajów świata zaprezentowało kilkaset filmów (rocznie zgłaszanych jest około półtora tysiąca). Na przestrzeni lat wraz ze wzrostem popularności festiwalu wzrosła też liczba fotografów przybywających na Lazurowe Wybrzeże (do ok. 4 tysięcy obecnie), a przede wszystkim - turystów-kinomanów ściągających wiosną do Cannes: z 4 tysięcy w latach 50. do ponad 30 tysięcy obecnie.

Częstym gościem festiwalu był m.in. Andrzej Wajda. Tu na zdjęciu z żoną w 1998 roku

Częstym gościem festiwalu był m.in. Andrzej Wajda. Tu na zdjęciu z żoną w 1998 roku

Źródło: East News

Ci ostatni przyjeżdżają najczęściej z Indii (47 proc. sprzedanych biletów), Stanów Zjednoczonych (20 proc.) i Chin (10 proc.), rzadziej z Meksyku, Korei Południowej, Francji, Rosji, Wielkiej Brytanii, Japonii i Brazylii. Z otwartymi ramionami witają ich właściciele hoteli (15 proc. ich zysków stanowi przychód z obsługi gości festiwalu), jak i jachtów (średni koszt wynajmu na czas imprezy wynosi 570 tysięcy dolarów).

Równie wielkim zainteresowaniem co same filmy (a może nawet większym) cieszą się gwiazdy światowego kina w czasie prezentacji na czerwonym dywanie. Co do samego dywanu - pokrywa 24 schody prowadzące z La Croisette, czyli nadmorskiego bulwaru, do Palais des Festivals et des Congrès (Pałacu Festiwalowego, gdzie odbywają się projekcje filmów i przyznawane są nagrody), jego długość wynosi 60 metrów, a statystyczny czas przejścia po nim to 15 sekund - choć dywanowy rekord należy do Sharon Stone, która kąpała się na nim w blasku fleszy aż przez 11 minut. Co roku zużywane jest prawie 2,2 kilometra czerwonego materiału, bo dywan wymieniany jest po każdym z trzech pokazów przez 12 dni.

Promocja na plaży

Cannes to jednak nie tylko pokazy filmów, uśmiechy rozdawane na czerwonym dywanie i niekończące się bankiety. Jak na nadmorski kurort przystało, olbrzymim wzięciem wśród turystów i samych gwiazd cieszą się tamtejsze plaże. Już latem 1939 roku, w przededniu przerwanego już na starcie festiwalu, na jednej z nich ustawiono papierową replikę najsłynniejszej na świecie katedry - atrakcja ta miała promować film "Dzwonnik z Notre Dame". Z czasem (i wzrostem zainteresowania festiwalem) okazało się, że plaże Cannes to także idealne miejsce na autopromocję wielu gwiazd i gwiazdeczek.

Jedno z najsłynniejszych, jeśli nie najsłynniejsze zdjęcie Brigitte Bardot - na plaży w Cannes oczywiście

Jedno z najsłynniejszych, jeśli nie najsłynniejsze zdjęcie Brigitte Bardot - na plaży w Cannes oczywiście

Źródło: PAP

Otaczane nimbem już od lat 50. Cannes niejednokrotnie było bowiem areną głośnych skandali. Choć te najwcześniejsze wielu współczesnym obserwatorom show-biznesu (nie mówiąc o jego gwiazdach i "gwiazdkach") mogą wydawać się fraszką w porównaniu z tym, co można obecnie obserwować na tak zwanych ściankach. Jednak kilka dekad temu paradująca nadmorskim bulwarem La Croisette zmysłowa blondynka, odziana w kostium kąpielowy bez ramiączek albo skąpe bikini, budziła olbrzymią sensację, a nawet i zgorszenie. Dość wspomnieć, że za jej sprawą najsłynniejszy deptak Cannes wiosną 1953 roku stanął w korkach - wszyscy bowiem chcieli na własne oczy zobaczyć prężącą się na plaży frywolną 18-latkę. Połączenie naturalnych wdzięków, kokieterii i już wtedy obowiązującej w przemyśle rozrywkowym zasady: "nieważne, dobrze czy źle, ważne, żeby mówili" sprawiły, że w osobie zmysłowej i wyjątkowo skąpo odzianej blondynki została odkryta jedna z największych ikon kina: Brigitte Bardot.

Szlakiem wyznaczonym przez Bardot postanowiła podążyć już rok później inna festiwalowa skandalistka - Simone Silva. 21-letnia brytyjska starletka w 1954 roku w czasie pikniku na Wyspach Leryńskich nieustannie orbitowała wokół Roberta Mitchuma. Jej zainteresowanie wzbudzał nie tyle jeden z największych amantów amerykańskiego kina, co podążający za nim krok za krokiem tabun fotografów. Ku ich uciesze, a zaskoczeniu Mitchuma, Simone nagle ściągnęła top, ukazując bujny biust (gwoli sprawiedliwości - do zdjęć pozowała, niezgrabnie zakrywając go rękoma). - Fotografowie padali na kolana i błagali, żebym zdjęła bluzkę - twierdziła później w rozmowie z dziennikiem z Ohio "The Daily Reporter", zagadnięta o okoliczności powstania skandalicznej fotografii.

Simone Silva i Robert Mitchum. Za to zdjęcie urodzona w Egipcie francuska aktorka została wyproszona z festiwalu

Simone Silva i Robert Mitchum. Za to zdjęcie urodzona w Egipcie francuska aktorka została wyproszona z festiwalu

Źródło: Getty Images

Nie obyło się bez ofiar: w walce o jak najlepsze ujęcie roznegliżowanej gwiazdki i zakłopotanego amanta trzech paparazzi wpadło do morza, kolejny złamał kostkę, jeszcze inny - łokieć. Jurorzy konkursu byli w tak wielkim szoku, że na dwa tygodnie zawiesili obrady. A gdy już otrząsnęli się z konsternacji, wymusili na pannie Silva opuszczenie Cannes. Odwrotnie niż w przypadku Brigitte Bardot skandal nie przełożył się na karierę brytyjskiej gwiazdki: w ciągu kolejnych trzech lat zagrała tylko małą rólkę w kiepskim kryminale "The Gelignite Gang", a w 1957 roku została znaleziona martwa w swoim londyńskim apartamencie w Londynie. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu zaledwie 29-letniej starletki był udar mózgu.

Nagi tors, pośladki i stopy

Już wtedy ugruntował się status plaż Cannes jako lokalizacji równie dobrej co czerwony dywan do wywoływania skandali, przyciągania wzroku turystów i obiektywów paparazzi oraz autopromocji. Poza wspomnianą Brigitte Bardot (za sprawą której po dziś dzień biustonosz bez ramiączek nazywany jest bardotką) plażową furorę robił w Cannes na przykład pewien mało znany austriacki kulturysta z aktorskimi aspiracjami.

Na zdjęciach z 1977 roku został uwieczniony prężąc nagi tors m.in. przed siedzącymi na ławeczce starszymi paniami czy w otoczeniu mocno zachowawczo ubranych amatorek jego muskulatury. Zainteresowanie żądnych takich barwnych i kontrowersyjnych zarazem ujęć fotografów w przypadku Arnolda Schwarzeneggera, bo o nim mowa, już wkrótce wydało plony: kilka lat później wielokrotny zwycięzca konkursów dla kulturystów wcielił się w role Conana Barbarzyńcy (1982) i Conana Niszczyciela (1984), torując sobie drogę do Hollywood, a później także wielkiej polityki.

Tak zaczynał Arnold Schwarzenegger

Tak zaczynał Arnold Schwarzenegger

Źródło: PAP/EPA

Już bardziej mieszane uczucia wzbudzali na canneńskich plażach inni skandaliści, m.in. Claudia Cardinale i Burt Lancaster w 1963 roku czy Sasha Baron Cohen w 2006 roku. Ci pierwsi postanowili promować swój film "Lampart" na bulwarze La Croisette w towarzystwie żywego geparda, który prowadzony na smyczy i w diamentowej obroży wzbudzał jednocześnie fascynację i przerażenie przechodniów i innych plażowiczów.

Ten drugi z kolei wywołał pikantną mieszankę rozbawienia i zgorszenia, paradując po plażach Cannes w swoim słynnym (bądź osławionym) jaskrawozielonym monokini, znanym z wchodzącej wówczas na ekrany kontrowersyjnej komedii "Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej".

Horror w Cannes

Jeszcze w temacie nagości, choć już będącej nie tylko przyczynkiem do wzbudzenia kontrowersji, ale też podszytej ideologiczną manifestacją: otóż w 2016 roku drodze na pokaz filmu "Zakładnik z Wall Street" Julia Roberts w czarnej sukni z kolekcji Armani Privé po czerwonym dywanie przeszła boso. W ten sposób aktorka okazała solidarność z 50 kobietami, które rok wcześniej nie zostały wpuszczone na pokaz filmu "Carole", bo… nie założyły wysokich obcasów. "Wielu gościom, w tym osobom starszym z problemami zdrowotnymi, odmówiono wstępu na oczekiwany światowy pokaz ze względu na obuwie na płaskim obcasie", odnotowywał serwis "Screen Daily" w maju 2015 roku. Z kolei "Vanity Fair" komentował: "nawet jeśli intencją Julii Roberts nie było odniesienie się do tego incydentu, a jedynie pokazanie się na czerwonym dywanie w Cannes bez butów, to wciąż znaczący krok dla równości płciowej w kwestii ubioru".

12 maja 2016 roku. Julia Roberts wchodzi po festiwalowych schodach bez butów

12 maja 2016 roku. Julia Roberts wchodzi po festiwalowych schodach bez butów

Źródło: East News

Jeszcze silniej nuty konserwatyzmu panującego w Cannes pobrzmiewają za sprawą coraz szerzej krytykowanego patriarchalizmu środowiska filmowego. Zdaniem niektórych komentatorów w przypadku francuskiego festiwalu dobitną manifestacją owego patriarchalizmu i jego najbardziej jaskrawym przejawem jest to, że w ciągu ponad 70 lat tylko jedna Złota Palma powędrowała w ręce kobiety. Jak dotąd żadna z reżyserek nie zdołała powtórzyć sukcesu Jane Campion, która w 1993 roku otrzymała nagrodę za melodramat kostiumowy "Fortepian". Co więcej wciąż niewiele reżyserek przechodzi selekcję i ma w ogóle szansę na pokazanie swoich dzieł w pokazach festiwalowych i konkurowanie o nagrody.

Olbrzymie kontrowersje wzbudził też wprowadzony w 2016 roku przez mera Cannes Davida Lisnarda zakaz noszenia na tamtejszych plażach burkini, czyli kostiumu kąpielowego noszonego przez konserwatywne muzułmanki. W wydanym przez władze miasta rozporządzeniu stwierdzono, że "kostiumy, które ostentacyjnie świadczą o przynależności religijnej, podczas gdy Francja i miejsca kultu są celem ataków terrorystycznych, mogą wiązać się z ryzykiem zakłócania porządku publicznego".

Na mocy rozporządzenia wprowadzono mandat w wysokości 38 euro dla niepokornych plażowiczek-muzułmanek. W ubiegłym roku w czasie trwania festiwalu 12 kobiet zostało aresztowanych za udział w zorganizowanej przez Raszida Nekkaza manifestacji, podczas której wbrew zakazowi paradowały w burkini. Algierski biznesmen zobowiązał się zapłacić wszystkie mandaty przyznane do tego czasu za złamanie zakazu (ok. 230 tysięcy euro) i z goryczą stwierdził, że festiwal filmowy w Cannes powinien być świętem "wolności i tolerancji".

Rachid Nekkaz pozuje z Karimą ubraną w niepopularne w Cannes burkini

Rachid Nekkaz pozuje z Karimą ubraną w niepopularne w Cannes burkini

Źródło: Forum

Choć sama Brigitte Bardot, bodaj największa beneficjentka canneńskich skandali, w jednym z wywiadów stwierdziła gorzko, że dla niej "Cannes to był horror", a w tym roku na czas trwania imprezy zostaje uruchomiony specjalny telefon alarmowy przeciw przemocy seksualnej (to pokłosie skandalu seksualnego z udziałem Harveya Weinsteina, który właśnie w Cannes podczas festiwalu molestować miał co najmniej cztery kobiety), jedno nie ulega wątpliwości: majowy zlot gwiazd i gwiazdeczek światowego kina to wciąż największe i najbardziej prestiżowe wydarzenie filmowe i towarzyskie na świecie. Jak to mówią: show must go on.