Spędziłem weekend w wiedźmińskiej szkole. Wrażenia są niesamowite
Dojeżdżam na zamek w Mosznej, niedaleko Opola. Dostaję workowate spodnie, czarną koszulę oraz grubą przeszywanicę. Staję w szeregu z setką innych osób na olbrzymim dziedzińcu. Spodziewałem się, że spędzę czas na nauce walki i robienia wywarów z lekko fabularną otoczką. Zostałem wciągnięty w wielką grę i zapomniałem o codziennym życiu.