Dwanaście prac Błażeja, czyli szkoda życia na nędzną robotę
Początek wieku. Zaczynam studia i uczę się wielkiego miasta. I tego, że muszę przeżyć za 450 złotych od rodziców. Dlatego poszedłem do pracy. Byłem drukarzem i pracownikiem marketu. Zabijałem karpie, a jako maskotkę na festynach, dzieci lały mnie kijami. Uzbierało się 12 prac. Wiem, że etat to wartość, ale nie taki, który czyni cię nieszczęśliwym.