Księżniczka po elektrowstrząsach
Gdyby moje życie nie było zabawne, byłoby prawdziwe. A to nie do zaakceptowania - tymi słowami Carrie Fisher (na zdjęciu powyżej w towarzystwie Sissy Spacek) rozpoczynała prześmiewczy monolog "Wishful Drinking". Rozprawiała się w nim ze słabościami, własną rodziną i cieniem, jaki rzuciła na jej losy księżniczka Leia Organa Solo. Przechadzając się boso po scenie, otwarcie mówiła o chorobie psychicznej, kokainie wciąganej na planie "Imperium kontratakuje" i martwym mężczyźnie, obok którego się niegdyś obudziła. Słuchając zwierzeń aktorki, trudno nie przyznać jej racji. Gdyby nie zjadliwe poczucie humoru, z którym kroczyła przez życie, musielibyśmy pleść banialuki o "tragicznych losach" wielkiej gwiazdy.