Stadion jest pełny. Tłum wypatruje idola. Bohatera. Geniusza. Geniusz nie umie dryblować i strzelać goli, ma za to nieludzką siłę w nogach. Bohater porywa naród jak później Boniek, Deyna, Małysz czy Lewandowski. Idol umie genialnie jeździć na rowerze. 100 tysięcy ludzi na stadionie skanduje jego nazwisko. "Szurkowski!".