Jedyne takie miejsce na świecie. Tu terroryści chełpią się potęgą
Samochód pnie się w górę wąską drogą znad Morza Śródziemnego w góry południowego Libanu. Kierowca wygląda na przestraszonego za każdym razem, gdy wjeżdżamy do zatłoczonych wiosek. Brodaci mężczyźni siedzący przed sklepikami i kawiarniami odprowadzają nas wzrokiem. Śledzić obcych wydają się nawet oczy poległych w walkach męczenników, których portrety zdobią rzędy przydrożnych latarń. To teren Hezbollahu, jednej z najgroźniejszych organizacji na świecie, a droga prowadzi nas do Mleety, jedynego na świecie muzeum oficjalnie prowadzonego przez ugrupowanie powszechnie uznawane za terrorystyczne.