Anna Dymna robi swoje. Póki starcza jej sił... I już
Ludzie różnie traktują publiczne i znane osoby. Mnie raczej lubią, bo grałam w przeszłości sympatyczne postacie. Ale potrafią też krzyczeć na ulicy: "Boże! To pani? Jaka się pani gruba i wstrętna zrobiła!". Są zdziwieni, że jeszcze wczoraj oglądali film, w którym byłam piękna i młoda, a w jedną noc postarzałam się o kilkadziesiąt lat. Albo pytają: "To pani jeszcze żyje? Przecież pani już podobno dawno umarła". Tłumaczę życzliwie, że mam 65 lat, że czas dla mnie nie stanął i idę dalej spokojnie. Muszę mieć do tego dystans - z Ewą Koszowską rozmawia Anna Dymna.