W sutannie po gruzach. Polak w jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie
Wyruszył w nocy, wynajętą taksówką. Kiedy wjechał do miasta, zobaczył ruiny i rosyjskie napisy "Min niet". Pomyślał wtedy, że tak musiała wyglądać Warszawa po powstaniu. Był świadomy tego, co może się wydarzyć, jeśli nieodpowiednie osoby zobaczą go w sutannie. W tym mieście porwano już wielu duchownych. Przyjechał, żeby okazać zwykłą ludzką solidarność, bo dla najbiedniejszych jego obecność mogła być ostatnią nadzieją.