Od śmierci dzieliły go milimetry. I to dwukrotnie
Krew tryskała z jego szyi jak z fontanny. Nie chciał, by jego matka widziała, jak umiera. Do dziś to jedna z najstraszniejszych i najbardziej pamiętnych kontuzji w sporcie. Na szczęście bez tragicznego zakończenia, bo lekarze stanęli na wysokości zadania. 9 lat później Clint Malarchuk targnął się na swoje życie, ale i tym razem został uratowany. Kanadyjczyk dostał kolejną szansę od losu, którą chce spożytkować jak najlepiej. Teraz to on ratuje innych.
Michał Fabian