Piotr Barejka , 4 czerwca 2020

Prognoza mówiła o 700 milionach ofiar

Kacper Nosarzewski / fot. Materiały prasowe, Archiwum prywatne

Polscy futurolodzy rozważali już kilka lat temu scenariusz pandemii. To jednak nie ona jest największym zagrożeniem. Jak przewiduje się przyszłość w rozmowie z Piotrem Barejką, opowiada Kacper Nosarzewski.

Tekst jest częścią cyklu Wirtualnej Polski "Rozmowy o przyszłości". #RazemZmieniamyInternet od 25 lat.

Piotr Barejka, Wirtualna Polska: Futurolog, który dzisiaj patrzy w przyszłość, jest bardziej optymistą czy pesymistą?

Kacper Nosarzewski: Ja jestem raczej optymistą, chociaż nie jest to powszechna cecha w moim zawodzie. Mam wiele koleżanek i kolegów, którzy są bardziej katastrofistami.

Dlaczego futurolog może być katastrofistą? Czego powinniśmy się obawiać?

Myślę, że najbardziej powinniśmy obawiać się skutków zmian klimatu. To jest zdecydowanie problem numer jeden. Ale jeśli już mamy się tego obawiać, to nie tak, żeby nas to paraliżowało. Tylko tak, żebyśmy zaczęli coś z tym robić. Musimy wywierać wpływ na rządzących i przedsiębiorstwa, żeby podjęli realne działania, które odniosą skutek w przyszłości.

Jeden ze scenariuszy polskich futurologów zakładał, że w najbliższych latach dojdzie do pandemii. Liczbę ofiar prognozowali nawet na 700 mln. Do pandemii doszło wcześniej, niż sądzili i szczęśliwie zabiła mniej ludzi (dotychczas ok. 400 tys.). Na zdjęciu: kartonowe trumny w domu pogrzebowym w Nowym Jorku

Jeden ze scenariuszy polskich futurologów zakładał, że w najbliższych latach dojdzie do pandemii. Liczbę ofiar prognozowali nawet na 700 mln. Do pandemii doszło wcześniej, niż sądzili i szczęśliwie zabiła mniej ludzi (dotychczas ok. 400 tys.). Na zdjęciu: kartonowe trumny w domu pogrzebowym w Nowym Jorku

Autor: Tayfun Coskun

Źródło: Getty Images

Co właściwie wpływa na to, jak będzie wyglądać nasza przyszłość?

Między innymi megatrendy, które dotyczą całego świata. Na przykład utrata bioróżnorodności, automatyzacja i robotyzacja pracy, starzenie się społeczeństw, zmiany klimatu właśnie. Poza tym takie zdarzenia jak obecna pandemia koronawirusa. One nam przypominają, że również te zjawiska, których nie postrzegamy jako prawdopodobne, zdarzają się i mogą zmienić oblicze świata.

Nie rozważaliście scenariusza ogólnoświatowej pandemii?

Rozważaliśmy. Podczas jednego ze zleceń w 2019 roku opracowaliśmy dla Polski trzy scenariusze przyszłości do 2050 roku, a jednym z nich była właśnie ogólnoświatowa pandemia oraz jej rozłożone w czasie konsekwencje.

I czy ten scenariusz się sprawdza?

Oby się nie sprawdził, bo mieliśmy w nim około 700 milionów ofiar na świecie. Chociaż z symulacji wynikało, że nawet takiej skali pandemia nie rzuciłaby ludzkości na kolana. Nie zagrażałaby nam egzystencjalne. Oczywiście sprowadziłaby na świat recesję gospodarczą, która trwałaby blisko dwadzieścia lat.

Swoich prognoz nie opieracie na wróżbach z fusów. W jaki sposób da się naukowo prognozować przyszłość?

Opieramy się głównie na źródłach i metodach jakościowych, czyli przede wszystkim na wiedzy i intuicji ekspertów. Zapraszamy do badań zawsze najlepszych ekspertów, jakich jesteśmy w stanie znaleźć. Jeśli chodzi o metody, to weźmy przykład pandemii. Nie wychodzimy założenia, że napiszemy o samej pandemii, ale szukamy różnych niewiadomych.

Szukamy kluczowych niepewności, których nie można dzisiaj w jasny sposób wyprognozować, ale które miałyby duży wpływ na przyszłość. Potem patrzymy, jakie konsekwencje mogłyby za sobą pociągnąć. Właśnie z tych niepewności i ich możliwych skutków tworzymy scenariusze.

Czym są te kluczowe niepewności?

To jedno z fundamentalnych pojęć, na których opiera się nasza dziedzina. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że przyszłość jest niemożliwa do precyzyjnego prognozowania. A niewiadome można podzielić na dwa zbiory. Pierwszy to są ryzyka. Jest na przykład ryzyko wystąpienia ekstremalnych ulew w najbliższych miesiącach. To ryzyko jesteśmy w stanie opisać. Modele meteorologiczne dają nam pewien stopień pewności.

Ale niewiadome to nie tylko ryzyka, bo są również niepewności. Czyli niewiadome, których nie da się obliczyć. Nie da się w wiarygodny sposób wyrazić ich ilościowo. To są pytania fundamentalne, na przykład odnośnie tego, jak dalece populistyczne partie polityczne zdominują europejską scenę polityczną. Takie procesy społeczne są na tyle skomplikowane, że nie jesteśmy w stanie dokładnie ich prognozować.

Zatem po co tworzyć scenariusze przyszłości, skoro nie da się jej prognozować? To się nie wyklucza?

Trzeba zmierzyć się z tym, że są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie prognozować, ale musimy być na nie przygotowani. Nie ma sensu dążyć do dokładnej prognozy, ale jest sens rozważać możliwe scenariusze, różne możliwości. Dzięki temu można starać się kierować rzeczywistością tak, żeby spełniały się te wyniki niepewności, które są dla nas korzystne.

Jednym z krajów, w których epidemia nie wygasa, a eskaluje każdego dnia, jest Brazylia. Na zdjęciu: zakażona koronawirusem staruszka w szpitalu w Manaus

Jednym z krajów, w których epidemia nie wygasa, a eskaluje każdego dnia, jest Brazylia. Na zdjęciu: zakażona koronawirusem staruszka w szpitalu w Manaus

Autor: Andre Coelho

Źródło: Getty Images

Kto właściwie korzysta z usług futurologa i waszych prognoz?

Choćby w ubiegłym roku, z jednej strony mieliśmy wśród klientów kancelarię premiera Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy nasze Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, z drugiej ONZ czy dużą firmę energetyczną, jest też wojsko. Po prostu wszyscy, którzy czują, że w najbliższym czasie mogą nastąpić głębokie zmiany.

I co mówicie dyrektorom dużych firm?

Na przykład z kadrą kierowniczą dużego przedsiębiorstwa, które zajmuje się usługami komunalnymi, patrzyliśmy na przyszłość polskich miast. Przygotowaliśmy dla nich trzy scenariusze w perspektywie trzydziestu lat.

Pokazaliśmy miasta, w których następuje dezintegracja terytorialna. Powstają luksusowe, klimatyzowane getta, a reszta miasta ma problem z zaopatrzeniem w najbardziej podstawowe media, żyje w nędzy. Dyrektorzy, którzy zajmują się usługami komunalnymi, wodą, odpadami i tak dalej, powiedzieli, że może nie jest to coś, co rozważają... ale mimo wszystko brzmiało to dla nich całkiem wiarygodnie.

A jak będzie wyglądał za pięćdziesiąt lat świat przeciętnego obywatela? Jak to można prognozować?

Możemy to przedstawić przez pryzmat kilku pytań o rzeczy, które dzisiaj są oczywiste, ale w przyszłości wcale nie muszą takie być. Mamy czwartek, więc pytanie pierwsze: czy w 2070 roku to jest dzień roboczy, czy już weekend? To pytanie o przemiany pracy. Drugie pytanie: czy mieszkam samemu, czy funkcjonuję w jakiejś małej wspólnocie?

Trzecie: czy są jakieś urządzenia elektroniczne wokół mnie? Możliwe, że dzięki podłączeniu do ośrodkowego układu nerwowego, nie będziemy potrzebować wielu urządzeń, z których korzystamy dzisiaj.

To nie kolejne pandemie, a zmiany klimatyczne są według futurologów największym zagrożeniem dla świata. Na zdjęciu: zwierzę padłe z powodu suszy w północno-wschodniej Kenii

To nie kolejne pandemie, a zmiany klimatyczne są według futurologów największym zagrożeniem dla świata. Na zdjęciu: zwierzę padłe z powodu suszy w północno-wschodniej Kenii

Autor: Gideon Mendel

Źródło: Getty Images

Następne pytanie: jakie twarze widzę wokół siebie, gdy wychodzę? Czyli czy struktura etniczna naszych miast i wsi uległa zmianie. Jesteśmy przecież starzejącym się społeczeństwem, nie widać rosnącej dzietności. Oraz pytanie osobiste, dotyczące strefy bezpieczeństwa: czy czegoś się boję, gdy się budzę, czy nie? Teraz żyjemy w bezpiecznym kraju, ale to nie znaczy, że zawsze tak będzie.

Pytanie czy Elon Musk wyśle ludzi na Marsa, czy nie wyśle, jest bardzo ważne. W perspektywie dwustu lat może mieć znaczenie, jeśli chodzi o przetrwanie gatunku ludzkiego.

Ale dla Polaka, w perspektywie najbliższych trzydziestu lat, pytanie o to, czy boję, gdy się budzę, bo możemy osunąć się w rzeczywistość codziennej i powszechnej przemocy, ma większe znaczenie.

Oba te pytania, o Marsa i o Polskę, to przykładowe rzeczy, które są rozważane przez badaczy przyszłości.

Wrócę do scenariuszy, które rozważaliście. Jeden to ogólnoświatowa pandemia, drugi to wątek z katastrofą klimatyczną. Mówił pan o trzech wariantach. Jaki był ten trzeci?

Utopia realistów. Scenariusz pokazywał, co jest możliwe, jeżeli się postaramy, bo zmiany na lepsze są możliwe. Moglibyśmy sobie wyobrazić, że właściciel każdego domu jednorodzinnego w Polsce staje się zupełnie samowystarczalny. Funkcjonuje w obiegu zamkniętym, jeśli chodzi o wodę, energię elektryczną i ścieki.

Kacper Nosarzewski: "Myślę, że najbardziej powinniśmy obawiać się skutków zmian klimatu. (...) Musimy wywierać wpływ na rządzących i przedsiębiorstwa, żeby podjęli realne działania, które odniosą skutek w przyszłości". Na zdjęciu: Elektrociepłownia Bełchatów

Kacper Nosarzewski: "Myślę, że najbardziej powinniśmy obawiać się skutków zmian klimatu. (...) Musimy wywierać wpływ na rządzących i przedsiębiorstwa, żeby podjęli realne działania, które odniosą skutek w przyszłości". Na zdjęciu: Elektrociepłownia Bełchatów

Autor: Wojciech Grabowski

Źródło: FORUM

To byłaby niezwykle pozytywna zmiana. Nie chodzi tylko o niższe koszty tych usług, ale także odporność na różne wstrząsy byłaby większa.

Jeżeli w mądry sposób rozwinęlibyśmy nasz system zdrowia i profilaktyki, moglibyśmy zmniejszyć poziom cierpienia i kosztowności chorób cywilizacyjnych, takich jak bezpłodność czy otyłość. To również byłaby wielka ulga. Ciągle nie obiecuję latającego samochodu, ale nawet cele, które pozornie wydają się nieduże, zmieniłyby bardzo wiele w naszym życiu.

Ale często wizja przyszłości nie kojarzy nam się z małymi celami, ale właśnie z latającymi samochodami z filmów science fiction. Kilkadziesiąt lat temu bardziej futurystyczne wyobrażano sobie czas, w którym żyjemy dzisiaj. Czy przez następne kilkadziesiąt lat zmiana będzie bardziej spektakularna?

Nie doceniamy tego, jak dużo się zmienia! Dwa miesiące temu jechałem na spotkanie Uberem, którego zamówiłem przez smartfona. Wiózł mnie człowiek, który nie mówił słowa po polsku. W międzyczasie na dotykowym ekranie przeglądałem służbową prezentację, a w radiu była mowa o zbliżającej się pandemii koronawirusa.

Kto dwadzieścia lat temu by uwierzył, że coś takiego jest możliwe? Trzeba sobie uświadomić, że przyszłość się staje, a nie jest gdzieś w oddali. To podstawowa przesłanka mojej dyscypliny.

Kacper Nosarzewski jest partnerem w warszawskiej firmie foresightowej 4CF i członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Studiów nad Przyszłością. Doradza w dziedzinie foresightu strategicznego przedsiębiorstwom, instytucjom publicznym i międzynarodowym. Prowadził projekty foresightowe m.in. dla Ministerstw Obrony Narodowej Polski oraz Holandii, jest ekspertem NATO. Pracuje dla firm i instytucji rządowych na całym świecie, m.in. w branży energetycznej, spożywczej, finansowej i zbrojeniowej. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Association of Professional Futurists (USA) oraz World Future Society (USA).